Forum Stajenka Strona Główna

Źrebak. Wszystko o...
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Stajenka Strona Główna -> Boks 2: AMBULATORIUM
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kocia
uwielbiam prostotę...


Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 4506
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kraina Podziemnej Pomarańczy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 14:48, 16 Cze 2009    Temat postu:

Slonce napisał:
Kociu a jak (o ile wogóle Wesoly) twoich analizach wypadł Hartog Balance?

Trochę mało białka strawnego - 8% a teoretycznie powinno być 14%. Witaminy A i E też trochę mało. Za to wapna i fosoru jest odpowiednia ilość.

O Hartogu myślałam pod kątem lucerny. Jako dodatek do paszy razem z tymi otrębami pszennymi. Może lepsza taka kombinacja niż te różne, nie do końca odpowiednio zbilansowane i drogie pasze mysl

Z Hovelera znalazłam Original Terrab ZF. Ze wszystkich przeze mnie prównywanych pasz ta ma najwięcej białka (aż 15%), lizyny, wapna, selenu. Mam nadzieję, że nie wyhoduje się na tym mutanta Mruga No i ta cena


Ostatnio zmieniony przez kocia dnia Wto 17:52, 16 Cze 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ten_veroniq



Dołączył: 03 Mar 2006
Posty: 1575
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: zachodniopomorskie

PostWysłany: Wto 19:25, 16 Cze 2009    Temat postu:

Trzy problemy zostały w tym wątku poruszone: karmienie, przykurcze, wypuszczanie.

1. ja w miarę mozliwości finansowych stosowałam dla klaczy w ciąży, karmiących, a potem dla podrostków pasze Pavo. Dla mnie rewelacja, konie poprawiają się w oczach, efekt jest trwały, a badania krwi wychodzą bdb.

2. w pierwszych dniach i tygodniach życia widać, że źrebaki za "za miękkie", albo "przykurczone". Jak za miękkie, to zwykle żaden problem, nogi szybko im stają. Jak są przykurczone, to gorzej. Trzeba poprosić weterynarza, albo bardzo doświadczonego i mądrego podkuwacza, żeby pokazał w jaki sposób i z której strony zbierać tarnikiem puszkę co kilka dni. Do tego spacery za matką po twardym, np. po asfaltowej drodze, po betonowy podwórku itd., tylko na twadre można początkowo brać tylko wybieganego źrebaka, bo jak zacznie szaleć i się w pełnym pędzie wyłoży... nie muszę chyba kończyć

3. u mnie wszystkie klacze rodzą na dworzu. W zeszłym roku urodziły trzy - jedna podczas ulewy w chłodny dzień, druga wybrała sobie sympatyczny majowy poranek, a trzecia podczas sierpniowych upałów. Dwie były klaczami z tzw. "grupy ryzyka". Porody bez problemu, oczyściły się, źrebaki wstały, znalazły cyca... Dziś to są już roczniaki, które nawet nie wiedzą, co to katara, a dwa z nich spędziły zimę całodobowo na dworzu. Jeśli klacz rodzi w stajni, poród był bez komplikacji, a na dworzu nie pada grad, to jestem za wyprowadzeniem już po kilku godzinach i to nie tylko na spacer, ale normalnie - na padok.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Slonce
Bogini koreczków :)


Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 620
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 21:32, 16 Cze 2009    Temat postu:

ten_veroniq napisał:

3. u mnie wszystkie klacze rodzą na dworzu. W zeszłym roku urodziły trzy - jedna podczas ulewy w chłodny dzień, druga wybrała sobie sympatyczny majowy poranek, a trzecia podczas sierpniowych upałów. Dwie były klaczami z tzw. "grupy ryzyka". Porody bez problemu, oczyściły się, źrebaki wstały, znalazły cyca... Dziś to są już roczniaki, które nawet nie wiedzą, co to katara, a dwa z nich spędziły zimę całodobowo na dworzu. Jeśli klacz rodzi w stajni, poród był bez komplikacji, a na dworzu nie pada grad, to jestem za wyprowadzeniem już po kilku godzinach i to nie tylko na spacer, ale normalnie - na padok.


Znam już kilkanaście koni, które urodziły się pod chmurką i wszystkie to okazy zdrowia! Ostatnia klaczka urodziła się kilka dni temu - jeszcze rano kobyła wychodziła na pastwisko bez świeczek a 6 godzin później jak jechaliśmy do pracy zauważyliśmy nowego członka stada Wesoly Zdezynfekowaliśmy tylko pępowinkę, zabraliśmy łożysko z padoku i zostawiliśmy malucha z mamusią i stadem. Nadal nie zamykamy jej w boksie, nawet na noc. Mają tylko pościelone w swoim stanowisku pod wiatą - z czego i tak korzystać specjalnie często nie chcą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Slonce
Bogini koreczków :)


Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 620
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 21:47, 16 Cze 2009    Temat postu:

kocia napisał:
Z Hovelera znalazłam Original Terrab ZF. Ze wszystkich przeze mnie prównywanych pasz ta ma najwięcej białka (aż 15%), lizyny, wapna, selenu. No i ta cena


Oj tak cena boli, ale jeśli kogoś stać to jeszcze raz powiem, że warto... Pozostałe pasze Hovelera z serii hodowlanej:

Original Terabb ZF

Original Fohlen Musli

Original Terabb FS16

Oraz mleko dla źrebiąt, które straciły matkę:
Original Fohlenmilch


Ze strony, którą podałam można zamawiać wszystkie pasze tej firmy, oraz kilku innych, jeśli ktoś zamawiałby większą ilość towaru, niekoniecznie jednego rodzaju paszy, to można się trochę potargować co do ceny. Jak macie możliwość zrzucić się ze znajomymi na całą paletę żeby worków wyszło więcej na jeden transport to mają korzystną ofertę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
majak
Gruba i ja :-)


Dołączył: 24 Lis 2005
Posty: 5935
Przeczytał: 16 tematów

Skąd: Grodzisk Maz.
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 17:28, 13 Lip 2009    Temat postu:

Co do wypuszczania to już tu odpowiedzi były - u mnie jeśli w końcu nadejdzie ten dzień i Tina sie rozsypie to źrebaczek będzie musiał dosc szybko przystosowac sie do pozastajniowego pobytu za dnia Wesoly

A mam pytanie do tych co są już w temacie źrebiecym - co od urodzenia z takim źrebakiem robić?
Czy cos w ogóle?
Imprinting tak zwany - ok, kiedy najlepiej ,ile powtórek - kto robił?
Na co zwracać uwagę oglądając codziennie źrebolka?
Czy wizyta stajenna ogranicza sie do takich tylko oględzin czy cos jeszcze?
Od kiedy zakładaliście kantar, od kiedy braliście nogi itp.

Wiem, że czesciowo to kwestia indywidualna, Tina jak miała 7 miesięcy to miała łaskotki takie, że każdy kto ją dotknął dostawał ekspresowego kopa Jezyk ale dało sie ja z tego wyprowadzić. Chodzi mi o takie info różne, z waszychdoświadczeń, z zaobserowanych źrebaków po stajniach.
Tam gdzie ucyzłam sie jeździc były źrebaki, te konie dalej tam są...ale byłam zbyt małą żeby zwrócić uwagę na takie rzeczy, które teraz mnie interesują Wesoly

A no i co do żywienia klaczy karmiacej - od kiedy zwiększaliście ilośc owsa?
Przed porodem czy po?
Tina je jakiś max kilogram dizennie, ma tyle dobrego siana, wiecej teraz nie jest w stanie wchłonąć, w końcu boks jest suchy bo nie pochłania ściółki...


Ostatnio zmieniony przez majak dnia Pon 17:30, 13 Lip 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rzepka
na grzbiet koński - z płota wchodzę :D


Dołączył: 07 Wrz 2007
Posty: 2402
Przeczytał: 10 tematów

Skąd: Spisz

PostWysłany: Pon 22:39, 13 Lip 2009    Temat postu:

Ja troszkę z własnego doświadczenia Wesoly
Najlepiej nie dawać w ogóle owsa przed porodem -jakieś 2 dni "przed".Tylko siano. Trudno ten czas wyczuć, ale jeżeli poród jest ciężki, to klacz ma tak silne skurcze, że może dojść do zaczopowania jelit owsem czyli do silnej kolki! Tak właśnie odeszła moja klacz -bo stajenny (mimo surowych napomnień!!) nakarmił ja przed porodem owsem, "żeby była silniejsza". I zabił ją wsciekly Źrebaczka odchowałam na mleku.
Dobrze jest czuwać przy porodzie, żeby samamu odciąć pępowinę we właściwym miejscu -bo kiedy klacz ją sama urywa -może to zrobić zbyt blisko brzuszka i zrobi się przepuklina.
Trzeba zawsze pilnować, czy źrebaczek zrobił pierwszą kupkę -tzw smółkę (jest ciemna).To tez bardzo ważne!No i w razie potrzeby podsadzić go i pomóc mu znaleźć mleczko :D
Wg najnowszych badań -źrebak zapamiętuje wszystkie odgłosy w ciągu pierwszej godziny po porodzie. Dlatego wtedy trzeba hałasować, szeleścic, wołać go po imieniu, itd.
Kantarek zakładałam kilka dni po urodzeniu. Nigdy nie było z tym problemu.I kiedy wyprowadza sie klacz na pastwisko -zawsze powinny to robić 2 osoby: jedna prowadzi klacz, druga -źrebaka, idąc obok niego i trzymając go lewą ręką za kantarek, a prawą -pod dupcią (popychając do przodu). Źrebak nie powinien biegać sam koło prowadzonej klaczy z wielu powodów: od początku uczy sie chodzić z człowiekiem, jest bezpiecznie transportowany na pastwisko, nie zrobi sobie krzywdy wpadając w popłochu na jakieś sprzęty, itd. I jak najwczesniej głaskać, czyścic miękką szczotką (szczególnie brzuch i nogi -bo to są"łaskotliwe" miejsca i trzeba przyzwyczajać. Brać nóżki i stukać czymś po kopytkach -czyli przyzwyczajać do późniejszego kucia. Nie wolno klepać po pupie -to prowokuje do wierzgania! Każdy źrebak próbuje szczypać nie wolno na to pozwolic, ale nie bijąc po pysiu, tylko odsuwając głowę i karcić głosem (czasami nie działa :D ). To na początek tyle :D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Slonce
Bogini koreczków :)


Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 620
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 23:23, 14 Lip 2009    Temat postu:

majak napisał:
A mam pytanie do tych co są już w temacie źrebiecym - co od urodzenia z takim źrebakiem robić?
Czy cos w ogóle?

Oczywiście, że tak i to jak najwięcej, w granicach rozsądku oczywiście Mruga

majak napisał:
Imprinting tak zwany - ok, kiedy najlepiej ,ile powtórek - kto robił?

Ja nie imprintingowałam. Zdezynfekowaliśmy tylko pępowinę, pogłaskaliśmy chwilę, popatrzyliśmy jak się konie zachowują i zostawiliśmy je w spokoju. Następnego dnia to samo, pogadaliśmy z końmi trochę, głaskaliśmy całe ciało źrebaka - praktycznie nie reagował na dotyk więc nie męczyliśmy go jakoś wybitnie.

majak napisał:
Na co zwracać uwagę oglądając codziennie źrebolka?
Czy wizyta stajenna ogranicza sie do takich tylko oględzin czy cos jeszcze?

Przez pierwsze kilka dni pilnować pępowiny, ja patrzyłam również jak się zachowuje, czy nie jest osowiały, czy dużo ssie, mieliśmy na początku problem z nogami więc temu się mocno przyglądałam, w boksie i w ruchu. Jeśli coś będzie nie tak to na pewno to zauważysz.

majak napisał:
Od kiedy zakładaliście kantar, od kiedy braliście nogi itp.

Nawet nie pamiętam kiedy dokładnie zaczeliśmy robić takie rzeczy. Nogi na pewno zaczeliśmy podnosić bardzo wcześnie już w pierwszych tygodniach życia przyzwyczajaliśmy małego do czyszczenia szczotką i podawania nóg, ale wtedy był bardzo nieufny i niewiele dawało się zrobić. Taką prawdziwą naukę zaczeliśmy po zmianie stajni czyli dopiero ok 3 miesiąca. Przyszedł wtedy czas na zakładanie kantara, podawanie nóg do czyszczenia, potem oprowadzanie na lince, ustępowanie od nacisku, nauka spokojnego stania kiedy koń jest uwiązany. Młody zaliczył już też pierwsze kąpiele i był zachwycony prysznicem uuu Za sobą mamy też pierwszą wizytę kowala, odrobaczanie.

Nie wiem co więcej powiedzieć. Zanim młody się urodził też wszystko przeżywałam na zapas, planowałam jak to będę go imprintingować, odczulać, ale życie pisze własne scenariusze i nie zawsze jest tak jak sobie zaplanujemy. Czas i przede wszystkim Twój koń Ci pokaże co już możesz z nim robić i jak, a co odłożyć na później. Wyjdzie w praniu jak to mówią Wesoly A ja nie mogę się już doczekać kiedy w końcu miną te 3 lata. mlotek Aż mnie ciekawość zżera jaki będzie ten mój koń???? Na raze jest kochany ale jeszcze się wszystko może odmienić


Kocia dorzuć coś od siebie. Jak tam Twoje zabaw z Brunem, chodzicie już na uwiązie? Czyścicie nóżki? Co jeszcze robicie?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
majak
Gruba i ja :-)


Dołączył: 24 Lis 2005
Posty: 5935
Przeczytał: 16 tematów

Skąd: Grodzisk Maz.
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 9:10, 27 Sie 2009    Temat postu:

No to małą kantarek już daje sobie zakładać bez prostestów - na początku trochę się obawiała ale zakłądaliśmy podstępem żeby nie wyrobiła sobie odruchu bronienia się - teraz stoi spokojnie i czeka.
Nogi podaje ale na chwilę. Jak przytrzymam to zaczyna machać...i nie wiem w sumie czy trzymać czy lepiej puścić, bo widzę, że tyłem zaczyna to przypominać kopanie wiec chyba jednak lepiej nie trzymać....ale fakt biorę jak u dorosłęgo konia - jedną ręką a moze powinnam przytrzymywac dwiema hmmmm?
Opukiwac kopytka się da, czyścić kopystką też.
W piątek kowal, zobaczymy czy coś się uda Mruga ma obejrzeć co i jak.

Na poczatku czysciłam Truflę miękką szczotką ale ostatnio czysciłam Tinę na jazdę ryzówką, i tak przy okazji małą obleciałam - ale jej sie podobało!!!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
bandola_1
Lajkonik z Kamienicy Dolnej :)


Dołączył: 05 Lut 2009
Posty: 2525
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: krolewskie miasto Krakow \Kamienica Dn
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 15:20, 27 Sie 2009    Temat postu:

moje źrebole uwielbiają ryżówkę .Nie moge przy nich czyścic koni bo się wpychają pod rekę na zmiane Kwadratowy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
majak
Gruba i ja :-)


Dołączył: 24 Lis 2005
Posty: 5935
Przeczytał: 16 tematów

Skąd: Grodzisk Maz.
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 15:34, 27 Sie 2009    Temat postu:

To też zauważyłam od czasu zastosowania ryzówki....
A przy siodłaniu jaki wygodny taki podręczny wieszak na czaprak :D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
bandola_1
Lajkonik z Kamienicy Dolnej :)


Dołączył: 05 Lut 2009
Posty: 2525
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: krolewskie miasto Krakow \Kamienica Dn
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 17:13, 27 Sie 2009    Temat postu:

jako wieszak na czaprak to u mnie nie wypali , bo mój ogierek wszystko co w zasiegu pyska to ląduje na ziemi, ale po uprzednim bieganiu np.z futerkiem, szczotką lub uzdą. wsciekly
Powrót do góry
Zobacz profil autora
kocia
uwielbiam prostotę...


Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 4506
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kraina Podziemnej Pomarańczy
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 11:05, 03 Wrz 2009    Temat postu:

Slonce napisał:
Kocia dorzuć coś od siebie. Jak tam Twoje zabaw z Brunem, chodzicie już na uwiązie? Czyścicie nóżki? Co jeszcze robicie?

Nadrabiam zaległości i odpisuję. Najpierw Majce. Ja też nie imprintingowałam Bruna. Po prostu dbałam o regularny kontakt z młodym. Nie ma też co przesadzać z tym siedzeniem w boksie czy na pastwisku po kilka godzin.

Słońce, Bruno z kantarem całkiem oswojony, tylko z chodzeniem na uwiązie jeszcze nie do końca. Młody ma charakterek, więc nic na siłę z nim. Ćwiczymy regularnie. Teraz bez matki będzie trudniej, heh Smutny

Maju, a co do tego wyrywania nóżek przez Truflę, to Bruno też tak robi z przodem. To jednak jeszcze dzieciak, więc trzeba wziąć na to poprawkę. Równowagi tak nie trzyma, jak dorosły koń. Zobaczymy co to będzie, bo już musiałabym wezwać do Bruna kowala. Jakoś słabo widzę to pierwsze werkowanie

A z innej beczki. Niestety w tym całym zamieszaniu we wtorek z Boni nie pomyślałam o tym, że Bruno jest za "stary" na mleko w proszku, które zamówił nam wet ( ), a którego młody nie chce pić Smutny Na chwilę obecną Bruno powinien dostawać dodatki dla źrebiąt do paszy podstawowej i tyle. Wobec tego mam na zbyciu wiadro 10kg preparatu mlekozastępczego dla źrebiąt. Gdyby ktoś potrzebował...


Ostatnio zmieniony przez kocia dnia Czw 11:13, 03 Wrz 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
majak
Gruba i ja :-)


Dołączył: 24 Lis 2005
Posty: 5935
Przeczytał: 16 tematów

Skąd: Grodzisk Maz.
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 12:43, 03 Wrz 2009    Temat postu:

Ja już kowala miałąm do małej we wtorek. Przy okazji robienia reszty.
Sprawdzic - ok, ale żeby dłuzej przytrzymać - gorzej.
Mam na prawej nerce odbite lewe przednie kopytko (fioletowe) bo małą zarzuciła mi ramiona na szyję i nie wiedziałą co dalej, a my też nie wiedzieliśmy - panowie kowale stali i sie patrzyli a ona szła do przodu ilekroc próbowąłam sie cofnąć. W końcu zrzuciłam ją z siebie na bok. Mam zbitą lewą skroń od nadgarstka :D
Ale po takim proteście stanęła juz grzecznie, trzymana za ogon i za kantar i dałą sobie oskrobać wszystkie 4 kopytka. Minimalnie ale jednak cos tam było do wyrównania.
Ona chodzi jeszcze na strzałkach wiec póki co rozpycha sobie kopytka.

Po wszystkim wzięłam każdą nogę jeszcze raz jak była na padoku - bez probemu, nawet dąło rade przytrzymać, wydaje mi się, że sie nieźle wystraczyła w takim razie ale na plus całe szczęscie.

Kocia nie będzie tak źle Mruga Twój starszy co prawda to moze coś do roboty będzie....ale to oceni kowal.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
bandola_1
Lajkonik z Kamienicy Dolnej :)


Dołączył: 05 Lut 2009
Posty: 2525
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: krolewskie miasto Krakow \Kamienica Dn
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 20:52, 19 Wrz 2009    Temat postu:

jak odstawialiscie źrebaki? czy stopniowo czy drastycznie .Moje mają już po osiem mis. i najwyższy czas aby przestały doic
Powrót do góry
Zobacz profil autora
krystyna



Dołączył: 04 Maj 2008
Posty: 1381
Przeczytał: 11 tematów

Skąd: mazowsze

PostWysłany: Nie 11:46, 20 Wrz 2009    Temat postu:

W małej stajni mojej koleżanki ośmio, dziewięcio-miesięczne źrebaki na noc przestawiało się już do oddzielnego boksu ale sąsiadującego zawsze z boksem matki. Klacz mogła w nocy odpocząć od dużego już potomka, a źrebak nie stresował się tak bardzo jak przy całkowitym rozdzieleniu.
Rano i tak stadko wybiegało razem na padok i źrebak mógł jeszcze possać.
Klacze jak miały dosyć karmienia same odstawiały i to dość radykalnie źrebaka.
I nawet jeżeli komuś mogło wydać się to z jakiś względów niewłaściwe to i tak z uwagi na wielkość stajni i jeden padok nie było innej możliwości.
Dopiero około roczne i ogierzące się już ogierki wypuszczano (do czasu kastracji) odzielnie, w innej porze dnia, np. po południu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Stajenka Strona Główna -> Boks 2: AMBULATORIUM Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group, modified by MAR
Inheritance free theme by spleen & Programosy

Regulamin