Forum Stajenka Strona Główna Stajenka
Miejsce, którego nam brakowało :)
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Eidos
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Stajenka Strona Główna -> Boks 1: BIEGALNIA
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
martik
-admin z przypadku-


Dołączył: 17 Lis 2005
Posty: 9231
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Czekolandia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 19:55, 21 Gru 2005    Temat postu:

kwiatkonie napisał:
Martiku! ja nie postuluję: nie kochaj, tylko nie mów, że kochasz. Pewnie się to u mnie wzięło z obserwacji takiego "kochania" które objawia się całowaniem chrapek, wciskaniem łakoci i opowieściami dziwnej treści, a kończy wbijaniem czuba buta w żebra przy wsiadaniu, ciągnięciem za wodze i łupaniem po bokach bez cienia zastanowienia. Często też jak koń nie słucha takich pożal się boże pomocy kochająca konika osóbka mówi: "no co ty robisz głupi koniu..."

Znam to niestety Sad Słyszałam na własne uszy i to od dzieciaków. Takich kilkunastoletnich. Przykre ale prawdziwe.
W dzisiejszym świecie, gdzie niemal zapomniano o dobrych zwyczajach i o szacunku (nie tylko do zwierząt ale przede wszystkim do ludzi) a miłość stała się przedmiotowa, martwi szczególnie postawa dzieciaków, które bądź co bądź będą za jakąś chwilę wychowywać swoje dzieci... Tak chyba rozpoczyna się patologia, niestety.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kwiatkonie



Dołączył: 30 Lis 2005
Posty: 111
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Bieszczady

PostWysłany: Czw 0:19, 22 Gru 2005    Temat postu:

Ja to słyszałem i od dzieciaków i od dorosłych. Jak to mówią dzieci to jeszcze da się przeżyć, bo im idzie czasem wytłumaczyć i przekonać, gorzej z tymi którzy już są nienawracalni, ew. mają tak wielką świadomość własnej nieomylności i posiadania jedynej słusznej racji, że reszta świata jeśli się nie zgadza to się znaczy myli. Myślę, że każda patologia zaczyna się z głupoty, lub przekonania o własnej wyższości ( czytaj z głupoty), ew. z konieczności podbudowania własnej wartości- czyli z kompleksów ( koniec końców też z głupoty).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
martik
-admin z przypadku-


Dołączył: 17 Lis 2005
Posty: 9231
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Czekolandia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Czw 0:22, 22 Gru 2005    Temat postu:

Przepraszam, że tu ale mam prośbę: czy mógłbyś w wolnej chwili zajrzeć do wątku Zasada ograniczonego zaufania i odpowiedzieć mi na pytania, które tam do Ciebie skierowałam?
Jestem bardzo ciekawa odpowiedzi Angel
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hoss Cartwright
Gość





PostWysłany: Czw 2:46, 29 Gru 2005    Temat postu:

Kochanie konia to relacja, która nie może stać się relacja zwrotna tak jak nie może się nią stać wspólne jedzenie siana. W imię szacunku dla konia nie wolno mi go kochać, ale zrozumieć tak, mówić i komunikować się z nim w jego języku to mój obowiązek, bo on mojego nie rozumie. Po ludzku jest za głupi po konsku ja jestem za głupi i to ja musze się go uczyć.
Fachowcy od marketingu i relacji z końmi nazwali to naturalnymi metodami pracy z konmi, a klasyka ujmuje to w system którey często nazywa się ekwitacją.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
nongie



Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 9086
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: woj.opolskie

PostWysłany: Czw 8:03, 29 Gru 2005    Temat postu:

Hoss Cartwright napisał:
W imię szacunku dla konia nie wolno mi go kochać (...)


Pozwolę sobie mieć inne zdanie.
"Kochać" - to słowo w ludzkim języku ma wiele znaczeń i nie zawsze oznacza takie podejście jakie opisal Kwiatkonie.
Tak samo dotyczy określenia "rozumieć"
Ja znam wiele takich osób ktore szczycą się rozumieniem konia, ale zupełnie im to nie przeszkadza wymieniać niesprawnych i starych egzemplarzy na nowe, kiedy leczenie się nie OPŁACA. To jest zrozumienie bez miłości, przedmiotowe traktowanie zwierząt. U tych ludzi nie miałyby szans takie konie jak Essi, Dakron, Boni, Fuks, Desta, Duke... one żyją jeszcze tylko dlatego, ze ktoś obdarzył je nie tylko zrozumieniem, ale też uczuciem.
Zwykle jak się kocha, to się też próbuje zrozumieć. Jazda konna nie jest wtedy celem samym w sobie, lecz dodatkiem do całej reszty, na ktorą składa się rownież mizianie i całowanie chrapek.
Ja mysle ze dobrze jest, kiedy kochanie i chęć zrozumienia idą w parze - wtedy wszystko jest proste, tak jak mowił Twoj nauczyciel, ktory - mam nadzieje - lepiej znał się na etyce niż na seksie <eh?>
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hoss Cartwright
Gość





PostWysłany: Czw 10:12, 29 Gru 2005    Temat postu:

nie wolno mi go bezrozumnie kochać

Teraz OK?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
nongie



Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 9086
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: woj.opolskie

PostWysłany: Czw 10:19, 29 Gru 2005    Temat postu:

Teraz okej Wesoly
Dodałabym jeszcze: "... i rozumnie, ale beznamiętnie wykorzystywać"

Przydałoby się sprecyzować kiedy jest bezrozumnie.
Jeden z przykładów opisał Kwiatkoń, ale to chyba nie wyczerpuje tematu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
guli
Gość





PostWysłany: Czw 10:26, 29 Gru 2005    Temat postu:

Tak jak ja rozumiem Kwiatkonie, to żeby faktycznie można było mówic do miłosci do konia ,to najpierw trzeba go spróbowac go zrozumieć.
nie można do zwierząt przykładać własnej miary uczuć .
Inne są potrzeby zwierząt i inne ich oczekiwania wobec nas.
Faktycznie czesto uszczęsliwiamy na siłe nasze zwierzeta ,sądząc ,że to dla ich dobra, ale tak naprawdę czynimy to dla swojej wygody.
Wygodniej nam trzymać konie zamknięte,wygodniej tłumaczyć ich zachowania "głupotą", lenistwem ,niz przyjąć do wiadomości,że nie rozumiemy motywów takich a nie innych zachowań końskich.
Żeby stac się partnerem konia to trzeba najpierw zacząć jeść siano i popaść się razem z nim na pastwisku.
A poniewaz jest to niemożliwe, to przynajmniej należy uczucia nasze zamienić na przyjazne "szefowanie"
Ale to przeciez nie wyklucza i przytulania się do konia i obściskiwania go, mimo,że raczej nie możemy oczekiwać tego samego w zamian
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hoss Cartwright
Gość





PostWysłany: Czw 10:35, 29 Gru 2005    Temat postu:

Ujmę to jeszcze inaczej.
Motywem napędowym do bycia z końmi ma mniej być uczucie, a więcej - bardziej chęć zrozumienia się nawzajem. Gdyby kochanie (w skali od 0 do 10) wynosiło 0, a zrozumienie 10 to były to lepszy bilans niż kochanie 10, a zrozumienie 5.
Mniej było by wówczas tych och i ach, mniej tego całowania w chrapki i dupkę, a którzy po wsiadzięciu nań pierwsze, co robią to wbijają mu ostrogi bądź pięty w bok i w ten subtelny sposób zapraszają do tańca.
Czy Mistrz, gdy doznawał objawienia prawdy, która raczył się z nami podzielić to miał na myśli? Czy mógłbym zostać egzegetą Mistrza tekstów?
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hoss Cartwright
Gość





PostWysłany: Czw 10:39, 29 Gru 2005    Temat postu:

To jeszcze inaczej.
Samo kochanie szkodzi naszym relacjom z koniem.
Samo zrozumienie pomaga naszym relacjom z koniem.
Ideałem jest mix.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
nongie



Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 9086
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: woj.opolskie

PostWysłany: Czw 10:50, 29 Gru 2005    Temat postu:

Hoss Cartwright napisał:
Ujmę to jeszcze inaczej.
Motywem napędowym do bycia z końmi ma mniej być uczucie, a więcej - bardziej chęć zrozumienia się nawzajem. Gdyby kochanie (w skali od 0 do 10) wynosiło 0, a zrozumienie 10 to były to lepszy bilans niż kochanie 10, a zrozumienie 5.


I znowu nie moge się zgodzić.
Wyobraź sobie weterynarza ktory świetnie rozumie zwierzęta, ale podchodzi do nich bez emocji. W tym przypadku poziom kochania wynosi 0, poziom zrozumienia 10. Taki wet przejdzie obojętnie obok zdychajacego zwierza, o ile ktoś za jego leczenie nie zapłaci. Jak ktoś zapłaci mu za uśpienie zdrowego zwierzęcia - nie bedzie wnikał w przyczyny, szukał domu, proponował alternatywnych rozwiązań. Rozumie, ale go to nie rusza.
To jest ten lepszy bilans?

Przy okazji -
Samo całowanie w chrapki, ktore wielu tak drażni - jest w gruncie rzeczy nieszkodliwe, wiec dlaczego miałoby go być mniej, skoro kogoś cieszy?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
nongie



Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 9086
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: woj.opolskie

PostWysłany: Czw 10:51, 29 Gru 2005    Temat postu:

Hoss Cartwright napisał:
To jeszcze inaczej.
Samo kochanie szkodzi naszym relacjom z koniem.
Samo zrozumienie pomaga naszym relacjom z koniem.
Ideałem jest mix.


O.
Tak jest okej - myśle ze to moze byc motto Biegalni Wesoly
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hoss Cartwright
Gość





PostWysłany: Czw 11:17, 29 Gru 2005    Temat postu:

To raczej kwestia wrażliwości niż kochania. Abym, gdy upadniesz i złamiesz sobie dajmy na to - rękę Ci pomógł wstać, odprowadził do szpitala nie musze Cię kochać, wystarczy bym był wrażliwy na cudze cierpnie. Choć gdybym Cię kochał to jeszcze przez dwa miesiące po zdjęciu gipsu sprzątałbym kupy po Twoich kotachi twierdził że to zaszczyt. Jezyk
Ale my tu nie o weterynarzach gadamy tylko o naszych relacjach z końmi.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
nongie



Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 9086
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: woj.opolskie

PostWysłany: Czw 11:39, 29 Gru 2005    Temat postu:

Weterynarze leczą też konie, to był tylko przykład relacji człowiek - zwierze.
Jak dla mnie - zaangażowanie uczuciowe na poziomie "0" to własnie brak wrażliwości.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hoss Cartwright
Gość





PostWysłany: Czw 11:43, 29 Gru 2005    Temat postu:

Chciałbym zwrócić wszystkim uwagę, że odpowiedzenie sobie na pytanie postawione w tym wątku, a z grubsza brzmiące tak: na czym zasadza się istota jeździectwa? jest kluczem do bram jeździeckiego raju.
Każdy z nas jest w czymś dobry, w jakiejkolwiek rzeczy i wie, że niemal cała wiedze z danej dziedziny można sprowadzić czasem do jednego słowa lub zdania, choć czasem dochodzimy do tej konstatacji latami.

nie mów, że kochasz konie- spróbuj je zrozumieć to właśnie dla mnie kwiatesencja (nomen omen) codziennego wożenia się w siodle.

Odpowiedz sobie i Ty na postawione tutaj pytanie, bo jest ono ważne ontycznie, ale także, że zostało postawione przeze mnie!!!
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Stajenka Strona Główna -> Boks 1: BIEGALNIA Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin