Forum Stajenka Strona Główna Stajenka
Miejsce, którego nam brakowało :)
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

join-up doświadczenia
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Stajenka Strona Główna -> Boks 1: BIEGALNIA
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
guli
Gość





PostWysłany: Pią 15:24, 17 Lut 2006    Temat postu:

O widzisz- czyli jednak "skrzywdzić", a nie "skrzywić"
Tu masz absolutną rację- kuca sobie odpuszczam, a konia będę w ten sposób lonżowac, bo mi łatwiej.
Nie wyrywa mi barków, nie ma gdzie się schować, a reaguje na tempo.A najważniejsze chodzi w lewo, czego na lonży nie moge osiągnać <eh?>
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tomek_J
Jest!!! zbudowałem ją TYMI ręcami ;)


Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 2083
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 15:27, 17 Lut 2006    Temat postu:

guli napisał:
O widzisz- czyli jednak "skrzywdzić", a nie "skrzywić"


Dla ścisłości: skrzywić psychicznie. Tzn. wypaczyć psychikę (nie mylić z "wypatrzyć" :D) )
Skrzywienie ni emusi od razu oznaczac jakiejś strasznej krzywdy; po prostu jest to zmiana dotychczasowych wzorców zachowań.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
guli
Gość





PostWysłany: Pią 15:36, 17 Lut 2006    Temat postu:

Przemoc psychiczna, bywa gorsza od fizycznej bo skutki są trudniejsze do "naprawienia"
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tomek_J
Jest!!! zbudowałem ją TYMI ręcami ;)


Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 2083
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pią 15:41, 17 Lut 2006    Temat postu:

guli napisał:
Przemoc psychiczna, bywa gorsza od fizycznej bo skutki są trudniejsze do "naprawienia"


"...Bo lizawka była za słona..." Mruga
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Dekster
Mam większego konia niż OSM :P


Dołączył: 23 Gru 2005
Posty: 1774
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Płaskowyż tarnowski

PostWysłany: Pią 16:26, 17 Lut 2006    Temat postu:

To ja mam głupkowate pytanie jak powinien w takim razie wyglądać prawidłowy join-up i jakie są jego efekty?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
guli
Gość





PostWysłany: Pią 19:48, 17 Lut 2006    Temat postu:

Tomek_J napisał:
guli napisał:
Przemoc psychiczna, bywa gorsza od fizycznej bo skutki są trudniejsze do "naprawienia"


"...Bo lizawka była za słona..." Mruga

No Tomek
Utrata zaufania do człowieka na skutek przemocy psychicznej-/przypadek Fuksa/ wymaga długiego naprawiania? Jezyk
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
guli
Gość





PostWysłany: Pią 19:54, 17 Lut 2006    Temat postu:

Dekster napisał:
To ja mam głupkowate pytanie jak powinien w takim razie wyglądać prawidłowy join-up i jakie są jego efekty?

Ja tylko moge odpowiedzieć, co mówi książka.
Należy wywrzeć taką presję na konia ,żeby uciekał, a potem go zaprosić do siebie./ juz możesz sie do mnie przyłączyć/
Teoretycznie koń powinien podejść do człowieka i położyc głowę na jego ramieniu? oraz iść za nim posłusznie, czyli za przewodnikiem stada/ luzem oczywiście/
Podac bez problemu wszystkie nogi, dać się osiodłać.-ale to ostatnie to chyba dotyczy młodych niejeżdżonych koni.
Ale może ktoś inny z doświadczeniem to wyjasni, bo moje połączenie nim nie było, co przyznaję bez bicia Wesoly
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
martik
-admin z przypadku-


Dołączył: 17 Lis 2005
Posty: 9231
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Czekolandia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 9:04, 21 Lut 2006    Temat postu:

Dekster napisał:
To ja mam głupkowate pytanie jak powinien w takim razie wyglądać prawidłowy join-up i jakie są jego efekty?

Pytanie jest jak najmniej głupkowate Dekster
Guli ma rację, wszystko zostało opisane w książkach Monty Robertsa. Tam przedstawiono idealne połączenie, czyli join-up.
Wiadomo jednak, że nikt z nas nie dysponuje dzikim mustangiem, którego należy przyzwyczaić do obecności człowieka... Dlatego też cele połączenia i jego efekty są moim zdaniem inne.
Ja pozwolę sobie napisać jak to wygląda w przypadku Begina i mnie.
Połączenie robimy w pomieszczeniu zamkniętym, stodole. Zamykam drzwi, nie ma nikogo w środku, jesteśmy sami. Wprowadzam go na lonży (chwilę tak chodzimy), po czym ją odpinam. I już, od razu odganiam konia ode mnie. Stoję do niego przodem, ręce szeroko, w jednej ręce pozwijana lonża, uderza co jakiś czas o udo. Palce od rąk rozłożone szeroko, groźne spojrzenie. Koń zaczyna biec. Różne konie mają różnie. Begin zazwyczaj zaczyna od galopu, by po chwili przejść do kłusa. I to jest pierwszy znak. Przejście do kłusa odbywa się równocześnie z rozpoczęciem "wąchania" podłoża, czyli sygnałem: zacząłem z Tobą rozmawiać.
Kiedy Begin kłusuje zaczynam obserwować jego ucho wewnętrzne. Sygnałem kolejnym jest skierowanie tego ucha w moim kierunku. Aha, jeszcze bardzo ważna sprawa: koń może chcieć zmienić kierunek w trakcie przeganiania. Za nic nie wolno mu na to pozwolić! Zmiany kierunku są tylko i wyłącznie na polecenie alfy.
Ucho zwraca się do mnie, Begin zaczyna się koncentrować na mojej osobie. Odganiam go nadal wyczekując memłania ozorkiem. Kiedy takowe się pojawi, wiem, że mogę zacząć połączenie. Staję bokiem do Begina, nie patrzę na niego i na to powoduje, że on do mnie podchodzi i kładzie mi głowę na ramieniu. No dobra, dobra- czasami kładzie, czasami po prostu się zbliża
Żeby sprawdzić, czy połączenie jest całkowite, zaczynam odchodzić od niego. Jeśli został dobrze odgoniony, teraz będzie podążał za mną.
Jeśli coś było nie tak, to zostanie gdzie jest i zajmie się wąchaniem, rozglądaniem. Oczywiście od razu należy wówczas ponownie go odgonić i rozpocząć proces join-up od początku. Może to niestety potrwać...

Efekty.
Ja chętnie napiszę o efektach, jakie mam w przypadku Begina.
Join-up jest dla mnie narzędziem, które wykorzystuję do przywrócenia prawidłowych relacji z koniem. Kiedy jemu zaczyna odpalać albo wiem, że dawno nie chodził i że może się buntować, pracę zaczynam od join-up.
Pozwala mi to na ustalenie od nowa kto jest szefem. Begin zaczyna mnie szanować, respektować i pod siodłem nie sprawia już żadnych problemów.
Po każdym połączeniu koń jest jakby łagodniejszy, spokojniejszy, wyciszony. Bardziej ufa człowiekowi, jest w stanie pójść za mną gdzieś, gdzie nie chciał wcześniej chodzić. Generalnie same plusy :D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
guli
Gość





PostWysłany: Wto 12:32, 21 Lut 2006    Temat postu:

Ja o tym wąchaniu podłoża, bo oczywiście nie wiedziałam,że to jakis znak i piekliłam się na konia.
Rzeczywiście, to jest znak "poddania"?

jeszcze jedno


hmm. kuc to samo robi ,jak go lonżuję, widać to na zdjęciu w corralu
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
martik
-admin z przypadku-


Dołączył: 17 Lis 2005
Posty: 9231
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Czekolandia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 12:37, 21 Lut 2006    Temat postu:

Tak, to oznacza pierwszy krok zmierzający do komunikacji konia z człowiekiem.
Słabo widzę (zdjęcie) ale wygląda jakby Kuba już też nastawił ucho na Ciebie. Czyli dwa w jednym :D
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tomek_J
Jest!!! zbudowałem ją TYMI ręcami ;)


Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 2083
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 12:45, 21 Lut 2006    Temat postu:

martik napisał:
Słabo widzę (zdjęcie) ale wygląda jakby Kuba już też nastawił ucho na Ciebie. Czyli dwa w jednym :D


Propaganda sukcesu ! :D Na drugim zdjęciu widac nogi - tzn. koń sie wypiął na człowieka, ustawił do niego tyłem, gdzie tu join-up ? Na wszystkich fotkach (prócz jednej) kuc chodzi stępem lub leniwym kłusikiem a'la dziadkowy jogging - zero presji, więc dlaczego koń miałby się chcieć połączyć z człowiekiem ?...

Ja tez słabo widzę i nie widzę, czym jest ograniczony teren, po którym biega kuc. Bo chyba nie tym płotem ?...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
guli
Gość





PostWysłany: Wto 13:10, 21 Lut 2006    Temat postu:

Mówimy o kucu, czy o koniu?
Koło jest zrobione na terenie wybiegu- połowa ogrodzona płotem, a druga połowa sznurkiem, którego na zdjęciach nie widać. ale koń go widzi znakomicie.
Zdęcia są z róznych chodów, co tam przyszło fotografowi do głowy.Na drugim stoję za koniem, więc czemu miałby biegać?
Ja nigdzie nie twierdziłam, że dokonałam połącznia, wprost przeciwnie.
Ale mową ciała mogę mu zadac chód i tempo.
A na jednym zdjęciu w innym watku, widać jak koń galopikuje- on ma wolny i jeszcze w lewo jest sztywny.
A swoja drogą jest to wkurzające ,że koń jest ode mnie wyższy- jak stoję z boku konia, to nie widać mi nawet czubka głowy <he?> Chyba jest jednak wyższy niz 160 cm
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tomek_J
Jest!!! zbudowałem ją TYMI ręcami ;)


Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 2083
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 13:21, 21 Lut 2006    Temat postu:

guli napisał:
Koło jest zrobione na terenie wybiegu- połowa ogrodzona płotem, a druga połowa sznurkiem, którego na zdjęciach nie widać.


Na tym zdjęciu nie widac ani sznurka, ani podtrzymujących go palików. A płot nie ma nawet w przybliżeniu kształtu zbliżonego do koła. słowem: nie jest to lonżownik, tylko ogrodzony kawałek placu, wielokąt. Na okrągłym wybiegu o niewygórowanej średnicy koń stale będzie "pod presją" i nie będzie miał możliwości oddalenia się od człowieka na więcej, niż powiedzmy 8 metrów. Tu może uciec do rogu, oddalić się na odległość, gdzie Twoje oddziaływanie jesy praktycznie żadne. Druga rzecz: patrząc na zdjęcie mam nieodparte wrażenie, że wymiary placu są większe niż deklarowane przez Ciebie 18 m. MR zwykle deklaruje średnicę 16 m, większą rezerwując raczej dla większych koni. A między wybiegiem 16 a 20 metów jest ogromna różnica, jeśli chodzi o siłę oddziaływania cżłowieka na konia.

Następna rzecz: ideą join-upu jest najpierw stały "atak", stała "pogoń" za koniem. Nie można zmieniać sobie chodów dowolnie, zrobic kilku kółek galopu po to, żeby wrócić do kłusa i za kilka chwil ponownie wrócić do galopu. W ten sposób nie osiągnie się nic albo osiągnie się byle co po dłuuugim czasie.

Oczywiście powyższe - IMHO.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
guli
Gość





PostWysłany: Wto 14:06, 21 Lut 2006    Temat postu:

Tomek- plac może jest większy- wykorzystałam taki kawałek,który dał się do tego celu wykorzystać.Palików nie widać, bo sznurek jest przeprowadzony od ogrodzenia , przez obudowę z desek, do komina , do drzewa i do ogrodzenia.Koń tylko w pierwszym odruchu spróbował uciec, podbiegł do sznurka i więcej nie próbował.A krąży po kole obawiam się,że mniejszym niż 16 m- panicznie boi się sznurka i mija go o trzy metry- sam wyznaczył sobie okrąg, po którym porusza się.
Ta wymiana zdan jest dla mnie bardzo pouczająca Wesoly
Cały czas mam wątpliwości,czy powinnam mocniej go naciskać.
On nie jest odważnym koniem, boję się,że mocniejsza presja może przynieść skutki odwrotne do zamierzonych.
Dlatego będę to ganianie traktowac jak lonżowanie bez lonży, bo dużo lepiej nam to idzie/niż z lonża/ i jako urozmaicenie pracy i tylko czasami.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Tomek_J
Jest!!! zbudowałem ją TYMI ręcami ;)


Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 2083
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 14:19, 21 Lut 2006    Temat postu:

guli napisał:
Cały czas mam wątpliwości,czy powinnam mocniej go naciskać.


Guli, takie wątpliwości to możesz mieć raczej, gdy nie udaje Ci się konia skłonic do oznak "dialogu" po pół godzinie poganiania i presji. Owszem, są takie konie, które np. będą "patrzeć uchem" i wykonywać "żucie", ale nie zniża głowy. Dlaczego ? Nie wiem. Osobiście znałem tylko 1 taki wyjątek, pewnego bardzo ogierowatego ogiera o imieniu Holding. Potrafił niemal spływać potem, ale głowy nie pochylał, natomiast jak się po dłuższym poganianiu zdjęło z niego presję - podchodził i łaził za tobą jak piesek, "regulaminowo".

Na razie to nie wygląda mi na to, byś w ogóle go naciskała. Ale to Ty jesteś dominująca, Ty decydujesz, czy wzmocnic presję, czy zdjąc ją. Ty oceniasz stan konia, jego kondycję, nastawienie psychiczne. Na podstawie zdjęć ja mogę tylko "gdybać", że presja jest za słaba, ale nie traktuj tego jako pewnik.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Stajenka Strona Główna -> Boks 1: BIEGALNIA Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 2 z 4

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin