Forum Stajenka Strona Główna Stajenka
Miejsce, którego nam brakowało :)
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Konie rekreacyjne - poziom ujeżdzenia, warunki bytowe
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Stajenka Strona Główna -> Boks 1: BIEGALNIA
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Boubi
Melka i rżysko jest ponad wszystko ;)


Dołączył: 24 Maj 2007
Posty: 4504
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Raciborz-Lozanna

PostWysłany: Nie 19:50, 09 Wrz 2007    Temat postu: Konie rekreacyjne - poziom ujeżdzenia, warunki bytowe

Moze to temat na nowy watek, ale zostawiam administratorom decyzje o jego przesunieciu i ew. zatytulowaniu:
Zaczne od relacji.
Bylam w Chrostach i jezdzilam sobie sama (na szczescie mnie tam znaja i dali konika bez pilnowania). Ale mam mase, mase bardzo mieszanych i ambiwalentnych uczuc. Jak wiecie Chrosty nie roznia sie specjalnie od zadnej innej stajni, stajenki czy klubu, gdzie istnieje rekreacja (no, moze tylko tym, ze tam jest wylacznie rekreacja). A konie rekreacjyne - no coz, pewnie zycie mnie rozpiescilo, pewnie juz zapomnialam jak to jest z takimi konikami - dosc, ze przyjemnosc mialam bardzo wzgledna, jesli w ogole mozna to nazwac jakakolwiek przyjemnoscia. W zasadzie chyba nawet nie powinnam byla na te kobylke wsiadac (tyle, ze to w niczym nie zmieniloby jej losu). Znam tam koniki od 2 lat, bo przeciez Melka stala w Chrostach pol roku. No i te 2 lata temu - te same koniki - rekreanty (przyszly wtedy na swiezo) byly tlusciutkie jak balerony, zajadaly zielonke i mialy sie dobrze. Teraz zato, zwlaszcza po sezonie letnim (wakacje, dzieci, obozy, bryczki, lonze itp. itd) - nie poznalam towarzystwa. Nawet dawnym grubym slazakom stercza zebra, a wierze, ze sa dobrze karmione. Okazuje sie, ze na padok nie chodzily i nie chodza,bo...... uwaga!!!! - nie maja kiedy - bo tyle pracuja!!! sciana No i tu kolo sie zamyka. W ww stajni potrzeba co najmniej 5 nowych koni do rekreacji. Te, co sa "nie przerabiaja" aktualnych potrzeb - a potrzeby - co zrozumiale - rozdmuchano, by konie zarabialy na osrodek. Na nowe zwierzaki chyba (jak zwykle) nie ma kasy i tak trzeba czekac az ostra zima wykosi tych najgorliwszych "jezdzcow" i zwierzeta beda mialy troche spokoju. Zal bylo patrzec. Kobylka, ktora mi dano do jazdy - dwie podkowy miala zgubione (ponoc juz od kilku dni) i pomimo to chodzi z pozostalymi dwiema - bo czekaja na kowala. Nie jest to z pewnoscia kon zachudzony, ale zebra widac i pomimo wytezonej codziennej pracy (tylko jakiej pracy?), zero miesni zadu (opadniety, smetny trojkacik). Juz lepiej nie mowic co takie zwierzatko umie z normalnej jazdy pod siodlem. Nawet byla stosunkowo miekka w pysku i latwo dawala sie pozbierac, ale zato zagalopowania - "O Matyldo!" - zgroza! przerazony
Naturalnie, gdy chcialam normalnie, ze stepa - to bylo najpierw duze zdziwienie, brak zrozumienia pomocy i jak to bywa czesto proba coraz szybszego, zwariowanego klusa. W koncu jak juz biedactwo udalo sie wprowadzic w galop, to heja do przodu, jak w terenie i zupelnie to niesterowne na zakretach. No coz, epistoly by przyszlo pisac, ale pewnie wiecie o czym mowie.
W kontekscie mojego dzisiejszego doswiadczenia nasuwa sie taka reflekcja: czy jezdzac - chocby na jakim takim poziomie - w ogole powinnismy wsiadac na koniki rekreacyjne? Juz nie mowie o naszej watpliwej przyjemnosci jazdy na takich zwierzakach, ale jaki sens moga miec wysilki jezdzca, ktory nawet wsiadajac na tego samego rekreanta 2-3 razy w tygodniu i usilujac nauczyc go czegos (nie tyle nowego) co normalnego, nie ma szans na utrwalenie tych zachowan, bo kon chodzi jeszcze tego samego dnia nastepne 2-3 godziny pod byle kim i byle jak i codzien to samo, byle w zdrowiu i nie zaszarpany przetrwac do nastepnego takiego samego dnia. W zasadzie - to przez litosc na takie koniki wsiadac sie nie powinno. Jestem natomiast przekonana, ze gdyby ta sama kobylka trafila wylacznie w moje rece i tylko ja bym sie nia zajmowala - szybko stalaby sie niezle ujezdzonym, przyjemnym w reku i na pomocach koniem. Tylko jak to zrobic?
A co Wy myslicie na ten temat, jakie sa Wasze doswiadczenia i refleksje - pytanie zadaje zarowno tym, ktorzy maja wlasne konie i przezyli lub przezywaja takie doswiadczenia jak dzisiejsze moje, jak i tym - zrzeszonym "klubowo" i jezdzacym okazjonalnie.
A propos: Niemal identyczne spostrzezenia wyrazil ktos zupelnie niedawno spotkany n/t rekreacyjnych koni z Lewady.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Forkate



Dołączył: 25 Kwi 2006
Posty: 3332
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 20:17, 09 Wrz 2007    Temat postu:

Boubi, ja bym proponowała wydzielić nowy temat, mam coś w tej kwestii...na temat pracujących koni w bieszczadach Zrobię panom antyreklamę
...........................................................................................
Myślałam, że ten temat nie będzie o poziomie ujeżdżenia tych koni, tylko o tym w jaki sposób się je wykorzystuje i jakie to daje efekty Kwadratowy Mimo to napiszę co chciałam.
Podczas mojego tygodniowego urlopu we wspomnianych Bieszczadach miałam ochotę na małą przejażdżkę w jakiś terenik, albo ewentualnie na placu na jakimś fajnym koniu, z instruktorem itp. Niestety okazało się, że w pobliżu nie ma odpowiednich stajni, a że współwczasowicze nie mieli ochoty na dalsze eskapady, nie pojeździłam. Na którejś wycieczce przy drodze napotkaliśmy ekhm pensjonat "Karino". Mijając go (jechaliśmy dalej) od razu w oczy rzuciły mi się chudziutkie szkapki maszerujące smętnie w kółko w upale. Podjeżdżamy, no i oczywiście moje przypuszczenia sprawdziły się - konie chude, kości wszystkie widoczne, kopyto każde z innej bajki - chodziły dwie szkapiny pod dziećmi stępem, instruowane przez panów kowbojów w dresach i kowbojskich kapeluszach, ale mniejsza o to. Dzieciok będący z nami uparł się, że chce pojeździć na koniku. Nie umiałam niestety uświadomić towarzyszów, żeby tym bucom nie dać zarobić, bo i tak kasa nie pójdzie na żarcie dla koni, a na odwalenie kolejnego kawałka placu kosteczką brukową i samego budynku Bóg wie czym jeszcze - obejście, trzeba przyznać, mieli super Kwadratowy
Chwilkę więc tam zabawiliśmy, przy okazji dowiadując się, że na te dwie szkapiny chodzące bez życia plus jeszcze jedną przyjadą kolooonieee, oł jea i pan właściciel zarobi na nową brykę sciana
Stojąc przy koniach, dość się im przyjrzałam i prócz kopyt zauważyłam coś na kształt grzyba na głowie, sklejek na brzuchu, zadzie, nogach (panowie potem czyścili, kiedy konie po maluchach czekały osiodłane w słońcu na przyjazd kolonii), ogony jakieś takie liche, no i najważniejsze - po oczach poznacie jak koń się czuje - spojrzenie smutne, zmęczone, zrezygnowane oczy...spragnione też zapewne. Niestety jedyne, co zrobiłam, to zapytałam pana kowboja czy mają tu lepiej odżywione konie, czy wszystkie takie chude, na co się speszył i mruknął z uśmiechem (zażenowania mam nadzieję) że mają (...) Przyprowadzili potem jeszcze kobyłkę, śliczna była, no ale niestety - chuda jak tamte.
I teraz pytanie. Jak człowiek mający taki "biznes" (pensjonat + konie) może do cholery pozwalać na taką sytuację? Jak można zarabiać na zmęczonych, niedożywionych koniach? Gdzie tu logika w ogóle - przecież zadbany koń, pracujący na miarę swoich możliwości i w odpowiednich warunkach, posłuży dłużej. Tępota czy co?
Aha, w "pensjonacie" pożal się Boże praktykują wypożyczanie konia na godziny, opłata chyba 45 zł. Bieresz konia i heja w teren, kimkolwiek jesteś. Bardzo odpowiedzialne
Jeśli walnęłam nie na temat, można wywalić.
No i zdjęcie:


Ostatnio zmieniony przez Forkate dnia Nie 21:30, 09 Wrz 2007, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
nongie



Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 9086
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: woj.opolskie

PostWysłany: Nie 21:14, 09 Wrz 2007    Temat postu:

Wiecie, ja bym nie chciała zeby ten wątek stał się kolejnym pregierzem na stajnie w ktorych się dzieje źle, pewnie jeszcze wiele wody upłynie zanim w tej kwestii coś się zmieni na lepsze, zanim w rekreacji przestanie królować prowizora, oszczędzanie na końskim zdrowiu (fizycznym i psychicznym) i najzwyklejsza bieda. Pytanie - co byłoby dla tych koni alternatywą, jeśli nie ta cieżka robota na owies, to co? Nie da sie wykupić ich wszystkich, ja tez wolałabym codziennie jeździc na koniki zamiast ryć do 15.00 w biurze. Ale musze pracowac na swoj owies.
Z drugiej strony nie rozumiem czegoś takiego ze nie było kiedy koni padokować, jesli w dzien były tak zapracowane to trzeba było wypuszczac na noc.

Co do poziomu ujezdzenia - mam dokładnie takie same odczucia jak Boubi. Nie jestem wybitnym jeźdźcem, ale czasami zastanawiam sie dlaczego mam płacic za jazdy na koniach reagujących tak kiepsko, ze raczej własiciel powinien mi zapłacic za to ze na nie siadam. Teoretycznie przy odpowiedniej ilosci koni da sie ten problem rozwiazać: konie o roznym poziomie ujeżdzenia dobierać do poziomu jeźdźców. Tak robi Asia w Lewadzie... ale tu znów rzeczywistość skrzeczy: najwięcej pracują te najspokojniejsze konie, czasem jest ich zwyczajnie za mało zeby zaspokoić potrzeby ośrodka. Wtedy logiczne, ze bierze się te bardziej wypoczete i kółko sie zamyka. Pozostaje odrabianie po sezonie... jesli koń ma akurat szczescie trafić na taką Boubi. Mysle ze mimo wszystko warto... chocby po to, zeby takiemu konikowi ulżyć przez tę godzinę czy dwie. Wziąć na trawkę, wyczyścić porzadnie, sprawdzić kopyta po jeździe. Niecodziennie to mają, niestety.

Rozumiem, ze w Chrustach dalej duża frekwencja?


Ostatnio zmieniony przez nongie dnia Pon 5:26, 10 Wrz 2007, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
nongie



Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 9086
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: woj.opolskie

PostWysłany: Nie 21:16, 09 Wrz 2007    Temat postu:

Przepraszam Weteranie, wydzieliłam wątek akurat w chwili, kiedy dopisałeś odpowiedź na post Boubi, jedyne co moge w tej sytuacji zrobić to przekopiowac Twoj wpis jako cytat:

Weteran napisał:
Uuuuuuuuu,Boubi zmroziłaś mnie i jednocześnie jako forpoczta zbadałaś "teren",za co wielkie dzięki. Co robić? Też chciałem tam pojeździć,teraz mocno się zastanawiam. Sam nie tak dawno będąc na wybrzeżu zafundowałem sobie parę jazd w stadninie koni w Nowielicach-jestem tak samo zniesmaczony. Totalne olewantus adeptów jeździectwa,niski a właściwie żaden poziom instruktorów(na moją prośbę,aby pan instr. co nieco skorygował moje błędy...ten ostatni zajmował się tokowaniem wokół panienek,nie zwracając prawie wcale uwagi na moją jak i innych jazdę)czego potwierdzeniem jest jego stwierdzenie,przeze mnie wymuszone po skończonej jeździe,że jeżdżę jak kowboj-tak określił moją jazdę w półsiadzie ,kiedy już na chwilę oderwał się od zabawiania kobitek i łaskawie akurat popatrzył na ten element mojej jazdy!Ja też dostałem do dyspozycji kobyłkę "niekumatą",reagującą tylko na kilka podst.pomocy-nie było mowy o żadnych ,choćby najprostszych chodach bocznych,cofaniach,zwrotach na zadzie czy na przodzie. Gdy już ją trochę rozluźniłem i spróbowałem przejść do kłusa wyciągniętego,kobyłka najnormalniej w świecie zaprotestowała i wryła się w glebę,sprawdzając,jak ja się w niej czuję.Tak więc kiepsko jest nie tylko u nas i takie jedno przy okazji nasuwa mi się spostrzeżenie: w szkółkach jeździeckich nie dokonuje się selekcji pod względem poziomu jazdy i umiejętności klientów,nie rezerwuje się niejako dla nich lub oszczędnie gospodaruje "lepszymi" końmi,tylko delikwenta wsadza się na pierwszego lepszego,na którym w ostatnim miesiącu uczyło się n.p. siedemnastu nowicjuszy.Z taką rzeczywistością jak do tej pory często się spotykałem,chociaż mam i też pozytywne wspomnienia chociażby ze Stodół czy Lewady.Cóż,trzeba jakoś to przelawirować i cały czas szukać rozwiązań-może w innym miejscu da się pojeździć na porządnym koniu.Czy ktoś zna takie w okolicach Rybnika,Gliwic a może Prudnik ze swoją dużą halą?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ludwik



Dołączył: 16 Maj 2007
Posty: 112
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Zabrze

PostWysłany: Nie 21:42, 09 Wrz 2007    Temat postu:

Gdzieś na Stajence była ankieta - chyba pytanie czy udostępniłbyś swojego konia do rekreacji. Odpowiedzi były raczej negatywne.
Rekreacja zawsze była problemem. Oczywiście konie powinny być dobre (rzadkość), a nawet bardzo dobre. Ponieważ poziom jeźdźców rekreacyjnych jest różny (czasem nawet dość dobry) dobór koni leżący w gestii instruktora powinien uwzględniać ten poziom. Konie powinny być objeżdżane w celu korekty przez tych instruktorów, żeby przypominać prawidłowe reakcje na pomoce. Instruktorzy - to osobny rozdział. Ich poziom niestety jest średni, a zaangażowanie słabe.
Koń rekreacyjny moim zdaniem nie powinien chodzić więcej niż 2 jazdy (przy dobrych jeźdźcach 3 jazdy) dziennie, co najmniej jeden dzień w tygodniu wolny. Padoki i pastwiska w miarę możliwości stajni są korzystne.
Może wtedy będzie chętny do pracy, bo wypoczęty.
Karmienie - zależnie od dawki pracy zawsze dobrej jakości i odpowiednio zbilansowane.
Co dalej - może każdy doda coś w tej dyskusji bo moje spostrzeżenia dopiszę później.
Pozdrawiam Ludwik


Ostatnio zmieniony przez Ludwik dnia Nie 21:44, 09 Wrz 2007, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Forkate



Dołączył: 25 Kwi 2006
Posty: 3332
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:42, 09 Wrz 2007    Temat postu:

nongie napisał:
Wiecie, ja bym nie chciała zeby ten wątek stał się kolejnym pregierzem na stajnie w ktorych się dzieje źle, pewnie jeszcze wiele wody upłynie zanim w tej kwestii coś się zmieni na lepsze, zanim w rekreacji przestanie królować prowizora, oszczędzanie na końskim zdrowiu (fizycznym i psychicznym) i rzeczywistość ktora skrzeczy...

Nonia, ale dlaczego nie piętnować? Jeśli nie bezpośrednio zgłaszać uwagi, to można równie dobrze zrobić antyreklamę, bo niczym innym takie wypowiedzi nie są, może panowie kierownicy zastanowią się co robią?
Cytat:
pytanie co byłoby dla tych koni alternatywą, jeśli nie ta cieżka robota na owies, to co? Nie da sie wykupić ich wszystkich, ja tez wolałabym codziennie jeździc na koniki zamiast ryć do 15.00 w biurze. Ale musze pracowac na swoj owies.

Czyli co, mają i tak lepiej, bo zamiast skończyć na talerzu zapierdzielają bez odpowiedniej opieki i żywienia po kilka godzin dziennie? Nie zgadzam się.
Cytat:
Z drugiej strony nie rozumiem czegoś takiego ze nie było kiedy koni padokować, jesli w dzien były tak zapracowane to trzeba było wypuszczac na noc.

Jeśli w dzień nie było czasu, tzn. pracowały ileś tam godzin, to nocne wyjście na padok wydaje mi się większym złem niż nocny odpoczynek w przytulnym (o ile), bezpiecznym boksie.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
nongie



Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 9086
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: woj.opolskie

PostWysłany: Nie 21:51, 09 Wrz 2007    Temat postu:

Forkate napisał:
Nonia, ale dlaczego nie piętnować?

Bo takich wątków było już mnóstwo i mam wrazenie ze samo piętnowanie jakoś specjalnie losu tych koni nie zmieni. Conajwyżej oburzy kilka osób, po dwoch stronach barykady, ktorą w ten sposob zbudujesz.

Cytat:
Czyli co, mają i tak lepiej, bo zamiast skończyć na talerzu zapierdzielają bez odpowiedniej opieki i żywienia po kilka godzin dziennie? Nie zgadzam się.

Masz prawo, ale poprzyj argumentem. Co masz do zaoferowania tym koniom w zamian?

Cytat:
Jeśli w dzień nie było czasu, tzn. pracowały ileś tam godzin, to nocne wyjście na padok wydaje mi się większym złem niż nocny odpoczynek w przytulnym (o ile), bezpiecznym boksie.

Uzasadnij.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
blueberry
geniuszka rewolucjonistka


Dołączył: 20 Mar 2007
Posty: 462
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: z zewsząd
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:03, 09 Wrz 2007    Temat postu:

nongie- CHRÓSTY Wesoly
Zgadzam się z Boubi-poziom wyszkolenia koni w większości stajni rekreacyjnych woła conajmniej o pomstę do nieba!
Zdarzyło mi się coś podobnego w tym roku na Mazurach-aż mi się szczerze mówiąc głupio zrobiło-jeżdżę od urodzenia, a miałam problemy(sic!) z zakłusowaniem.
Co prawda pod koniec jazdy miałam konia miej więcej "w ręku" ale tak gdybym wiedziała jak będzie wyglądać moja jazda to wolałabym juz sobie za te 40 zł(jazda indywidualna dodam) pójść na 2 filmy do kina niż męczyć biedaka.
Podobna myśl nasunęła mi się podczas oglądania mistrzostw polski amatorów w ujeżdżeniu(chodzi mi o starty zawodnikó na koniach organizatora którzy nie są na stałe z Lewadą związane), co można pokazać na takim rekreancie zaledwie po kilkudziesięciu(dokładnie nie pamiętam) minutach rozprężania??
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Forkate



Dołączył: 25 Kwi 2006
Posty: 3332
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:09, 09 Wrz 2007    Temat postu:

Cytat:
Cytat:
Czyli co, mają i tak lepiej, bo zamiast skończyć na talerzu zapierdzielają bez odpowiedniej opieki i żywienia po kilka godzin dziennie? Nie zgadzam się.

Masz prawo, ale poprzyj argumentem. Co masz do zaoferowania tym koniom w zamian?

Jak to? przerazony Jako właściciel ośrodka miałabym im do zaoferowania odpowiednią ilość paszy, żeby tacy upierdliwi jak ja nie mogli doczepić się, że niedożywione konie pracują niewspółmiernie do ilości jedzenia. Nie wyobrażam sobie tolerować czegoś takiego, że pracujące konie nie mają adekwatnie do roboty zaspokojonej głównej potrzeby fizjologicznej, jakim jest jedzenie. Szczególnie wtedy, gdy pracują dużo i muszą z czegoś energię czerpać. Nie dam nigdy zarobić facetowi, który oferuje mi konia z żebrami na wierzchu.
Cytat:
Cytat:
Jeśli w dzień nie było czasu, tzn. pracowały ileś tam godzin, to nocne wyjście na padok wydaje mi się większym złem niż nocny odpoczynek w przytulnym (o ile), bezpiecznym boksie.

Uzasadnij.

Wydaje mi się, że koń czuje się dużo bezpieczniej w boksie niż na padoku, gdzie rzadko się kładzie z różnych powodów, w tym kolegów...Tu myśli konia nie zgadnę, ale nie przyzwyczajone do przebywania na wybiegu konie nie odpoczną w nocy na padoku tak, jak w swoim boksie, nie nękane przez nikogo, w cieple, na miękkiej ściółce, bez nieznajomych dźwięków itp. To na mój babski rozum, nie poparte badaniami naukowymi Mruga
W sytuacji koni zapierdzielających cały dzień lepsze wydaje mi się pójście na noc do boksu, mimo że jestem fanatyczką padokowania maksymalną możliwą ilość czasu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Kopytko
Najlepsze kasztany na stodolskich łąkach


Dołączył: 11 Sie 2006
Posty: 437
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 22:13, 09 Wrz 2007    Temat postu:

Wiecie co, tak myślę że każdy z nas był kiedyś rekreacją prawda ? I jak my uczyliśmy się na tych konikach to wszystko było O.K. Ja nie pochwalam wykorzystywania koni ponad ich siły, ale sami wszyscy wiemy jak trudno z takiej działalności utrzymać ośrodek i konie. I wiemy też, że przychodzą takie dni kiedy na jazdę nie ma nikogo. Można te wszystkie ośrodki pozamykać ale gdzie wtedy młodzi ludzie, dzieciaki lub starsi zapaleńcy będą się uczyli jeździć ? Wszak nikt swojego prywatnego konia nie odda rekreacj prawda? Często bywa też tak że rekreant kupuje sobie konia i momentalnie zmienia swój statut i staje się prawdziwym jeźdźcem. Więc jak to naprawdę jest kiedy ktoś przestaje być rekreantem? Z pozdrowieniami dla wszystkich długoletnia rekreantka.

Ostatnio zmieniony przez Kopytko dnia Nie 22:33, 09 Wrz 2007, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
nongie



Dołączył: 18 Lis 2005
Posty: 9086
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: woj.opolskie

PostWysłany: Nie 22:15, 09 Wrz 2007    Temat postu:

Forkate napisał:
Nie wyobrażam sobie tolerować czegoś takiego, że pracujące konie nie mają adekwatnie do roboty zaspokojonej głównej potrzeby fizjologicznej, jakim jest jedzenie.


A dlaczego Ty od razu zakładasz, ze konie w rekreacji permanentnie dostają mniej karmy niż potrzebują? Konie w intensywnym treningu wyścigowym też mają żebra na wierzchu, czy to oznacza ze są niedożywione?
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Boubi
Melka i rżysko jest ponad wszystko ;)


Dołączył: 24 Maj 2007
Posty: 4504
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Raciborz-Lozanna

PostWysłany: Nie 22:25, 09 Wrz 2007    Temat postu:

Hmm... wydaje mi sie, ze poruszylam temat dosc zywy i zywotny pomimo, ze pewno juz tych watkow na Stajence bylo sporo.
Ja, po prostu na swiezo i na goraco zrelacjonowalam swoje dzisiejsze wrazenia.
Co do Chrostow, to jestem przekonana, ze jedynym problemem tej stajni jest po prostu niedobor koni, przy jednoczesnym spopularyzowaniu tego miejsca, ktore to zostalo dosc skutecznie i powszechnie w okolicach rozreklamowane. No, coz - reklama przyniosla skutki, a moze najzwyczajniej przerosla oczekiwania jej pomyslodawcow. Chrosty staly sie "modne" i z tego co dzis widzialam - dosc tlumnie nawiedzane. Rola jednak tych samych organizatorow - vide wlascicieli - bylo przewidzenie takiej sytuacji (sygnalizowanej przez koniuszego, trenerke itp) i dokupienie kilku konikow -(stajnie, boksy i jedzenie dla nich maja az w nadmiarze). Mysle, ze nie bylaby to super- kasa, bo do rekreacji nikt nie wymaga ani papierow, ani fruwajacych dresazowych chodow. Wiec znow i jak zwykle zawinil czlowiek.
A czy konikowi-reakreantowi pomoze jazda kogos kumatego pare razy w tygodniu - to tu mam wielkie watpliwosci. Cudow sie nie zrobi, a nagle od konika zaczyna sie wymagac czegos, czego nikt do tej pory od niego nie zadal. Czy to ma sens? Takie zwierzatko chyba jeszcze bardziej glupieje.
Moze moglabym sie nawet jakos dogadac z wlascicielami, zeby np - do czasu wyzdrowienia Melki wydzierzawic tego czy innego konika do mojego wylacznego uzytku, ale co potem? Czlowiek sie przywiaze do bydlecia - i co? znow po roku czy 7 miesiacach oddac w rekreacje?
Zreszta takie rekreacyjne stajenki istnieja - jak swiat szeroki i wielki. W czasie moich licznych podrozy - jak zwykle wszedzie pchalam sie na konia - to samo co dzisiaj (albo i gorzej) widzialam (i niestety sama nieswiadomie bralam udzial w tym procederze) i w Andaluzji, w Irlandii i na Karaibach (tam to juz byl koszmar!!!! - koniki zaledwie 2-letnie eksploatowane dla turystow). Jak temu zaradzic? Czy w ogole da sie cos zrobic oprocz ignorowania takich osrodkow? do bani
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Forkate



Dołączył: 25 Kwi 2006
Posty: 3332
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:29, 09 Wrz 2007    Temat postu:

Bo jeśli widzę stajnię, w której większość koni ma żebra i inne gnaty na wierzchu, dla mnie oznacza to, że są niedożywione, czyli nie dostają tyle jedzenia, ile powinny. Nigdzie nie powiedziałam, że w każdej rekreacji konie są niedożywione - w stodołach za moich czasów konie wyglądały bardzo fajnie, mimo że były rekreantami, chodziły w półkoloniach a potem w rekreacji. Na dodatek chodziły na padoki, i wyglądały bardzo dobrze.
Poza tym, że konie sportowe są dobrze umięśnione, to zazwyczaj wyglądają po prostu zdrowo - w przeciwieństwie do tych biednych właśnie niedożywionych rekreantów, które swoich żeberek nie mają czym przykryć - no bo odpowiednimi mięśniami niezbyt (chociaż to zależy od stajni), no a tłuszczem to już w ogóle, skoro nie mają z czego go sobie wyprodukować, bo wszystko co zjedzą przerobią na resztki energii. Mam nadzieję, że wiadomo o co chodzi, bom się troszkę zamotała.
Konie wyścigowe to w większości folbluty, którym żeberka wystają znacznie częściej niż innym koniom, z tego co mi wiadomo.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Boubi
Melka i rżysko jest ponad wszystko ;)


Dołączył: 24 Maj 2007
Posty: 4504
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Raciborz-Lozanna

PostWysłany: Nie 22:30, 09 Wrz 2007    Temat postu:

Nonia,
A to, ze konie wyscigowe maja zebra na wierzchu - to sorry - mowimy o dwoch roznych bajkach!!! One by nie ubiegly 500 m, gdyby zamiast tych zeber mialy tluszcz. (Forkate mowi o tym samym)
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Ada
Dawniej Floppy...


Dołączył: 16 Cze 2006
Posty: 1398
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Rybnik
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 22:49, 09 Wrz 2007    Temat postu:

Jeśli chodzi o moje podejście do ośrodków i jazd rekreacyjnych, to nigdy nie pokusiłam się na skorzystanie z ich oferty. Uzasadnienie zawsze było jednakowe - wygląd koni i świadomość ich przepracowania.. Będąc na Mazurach czy gdziekolwiek indziej, zawsze ciągnęłam do koni ale tylko po to aby je poklepać i po prostu zobaczyć. Tylko raz mi się zdarzyło wykupić jazdę w ośrodku nad morzem, żeby pogalopować po plaży bo to zawsze było moim marzeniem, ale tam akurat wszystko było OK. Kolejnym aspektem mojego niejeżdżenia, jest nieco ograniczone zaufanie do obcych koni, nie lubię jeździć na koniach na które już więcej nie wsiądę, dla mnie jazda konna musi mieć jakiś cel.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Stajenka Strona Główna -> Boks 1: BIEGALNIA Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 1 z 5

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin